Poltergeist Autor: Jakub Weber-Weller
Opowiem tutaj historię, która rzeczywiście miała miejsce w ostatnich dniach. Wygląda na to, że jest to zjawisko o sile bardzo rzadko spotykanej na świecie, a napewno skala tego zjawiska jest największa w Europie. Z przyczyn czysto osobistych, jak również i na wyraźne życzenie moich przyjaciół, którzy mieli okazję odczuć tego skutki, na własnej skórze pozostawiam ich anonimowymi. Nie mniej od prawie samego początku brałem w tym wszystkim osobiście udział i też byłem świadkiem wielu dziwnych rzeczy. Tyle tytułem wstępu, a teraz przejdźmy do faktów.
W miasteczku na południu Polski mieszkał sobie pewien 86 letni starszy pan. [...]
Jest wdowcem od ładnych kilku lat i mieszka samotnie.
Gdzieś od miesiąca czerwca, tego roku zaczęły się w jego mieszkaniu czasami zdarzać dziwne rzeczy. W sumie były to nic nie znaczące drobiazgi, a to spadła łyżka do butów z haczyka umocowanego w ścianie, a to ginąć potrafiły jakieś drobne przedmioty, raz klucze od mieszkania znalazły się we wiadrze na śmieci, innym razem dawał się słyszeć jakiś stuk, lub skrzypnięcie, czasami powieszone na strychu pranie w dziwny sposób pospadało.[...]
Taki stan trwałby sobie zapewne nadal gdyby nie dzień 4 sierpnia br. W dniu tym do starszego pana przyszła jego 15 letnia wnuczka, celem zrobienia porządków, i przeprania rzeczy, w tym celu miała pozostać kilka dni. W czasie jej obecności zaczęły się dziać naprawde dziwne rzeczy, należało do nich między innymi: -otwierają sie same drzwiczki szafki od kredensu, a szklanki znajdujące się tam w metalowych uchwytach, zapobiegających parzeniu rąk w czasie picia, same wylatują z tych uchwytów i ustawiają sie w równym szeregu, na blacie kredensu, ale dnem do góry [...] a następnie wyrzucone nieznaną siłą lądują tym razem na podłodze rozbijając sie doszczętnie.
- plaster wędliny krojonej na kolacje, ożywa sobie nagle i zaczyna uciekać po mieszkaniu, trzeba go łapać. - talerzyki z ułożonymi kanapkami uciekają ze stołu, przy próbie sięgnięcia po kanapkę, spadają na podłogę i tłuką się. [...] Krzesło w kuchni unosi się nagle do góry i z zamachem uderza jedną z nóg w podłoge, siła uderzenia jest na tyle duża, że noga krzesła łamie się w połowie swojej długości. - jakaś siła próbuje przewrócić krzesło, na którym akurat siedzi wnuczka, ta zrywa się na równe nogi, a krzesło przewraca się.[...]
Na drugi dzień po południu sytuacja zaczyna się powtarzać, chodzi o dzień 5 sierpnia br.
- nożyczki wzlatują w powietrze, następnie zawisają i groźnie kłapią ostrzami.
- same otwierają się drzwi wejściowe do mieszkania (zamknięte były na zamek patentowy typu łucznik) i z korytarza na klatce schodowej wchodzą do mieszkania, a raczej suną po podłodze buty starszego pana. Po złapaniu ich i założeniu na nogi zachowują sie normalnie,
- ozdobny różaniec wykonany z drewna (paciorki wielkości orzecha włoskiego) nagle spada z haczyka, i zaczyna zachowywać sie jak wąż, po prostu wijąc sie pełźnie po podłodze.
- okrągły stolik z mosiężnym blatem, stojący w pokoju, nagle przewraca się, więc starszy pan stawia go na nogi, ponownie się przewraca, znowu stawiany jest na nogi, nie pomaga znowu się przewraca, wobec tego starszy pan stawia go na podłodze nogami do góry, następuje chwila spokoju (chyba dla zastanowienia) i po tej chwili znowu przewraca się na bok, najwyrażniej "to coś" lubi postawić na swoim. [...]
W kilka minut po ich wyjściu syna z żoną, zaczyna się drugi akt dramatu. Próba przygotowania spóźnionej kolacji kończy się tym, że z lodówki, stojącej na korytarzu wylatuje 10 jajek oraz pomidory i ta "armada pocisków" kieruje się na starszego pana w kuchni, część "pocisków" trafia celnie, reszta rozbija się o scianę i okno w kuchni. Zaczynają fruwać i groźniejsze przedmioty, jeden z noży kuchennych wbija sie w scianę obok głowy wnuczki, a drugi o włos mijając starszego pana trafia też w scianę pod oknem. W tym momencie jak sami mówią ogarnął ich już strach. Leci następny "pocisk" w postaci kubka jogurtu, nie celny, rozbija się na oknie w kuchni.[...]
To coś przenosi się za nimi do korytarza i próbuje przewrócic wieszak, starego typu z dużym lustrem, a więc ciężki, sprawdziłem pózniej, lite drewno 2,5m wysokości, szerokośc jakies 160cm, we dwóch jest co dźwigać (widać go na zdjęciach, robionych później). Wieszak jest teraz trzymany z jednego końca przez wnuczkę, a z drugiego przez dziadka, trwa przez dłuższą chwilę mocowanie się z "tym czymś". Nagle to coś pozostawia wieszak, a wywraca sporych rozmiarów kufer z drewna, obity blachą miedzianą, też niemało waży. W następnej chwili przewraca się szafa dwudrzwiowa, stojąca również w przedpokoju, i z hukiem uderza o przeciwległą scianę. W tym momencie starszy pan stwierdza, ze dalsze pozostawanie w mieszkaniu jest zbyt niebezpieczne, dzwonią ponownie po syna i około godziny 0.30 opuszcza z wnuczką pechowe mieszkanie.
Rano już 06.08.2001, przychodzi do mnie kolega i relacjonuje mi zdarzenia minionych dwóch dni, prosząc o pomoc, w posprzątaniu mieszkania. Sam obawia się tam iść. Około godziny 12 w południe trafiamy na miejsce, opis kolegi zgadza się z tym co tam zastaję: w korytarzu leży oparta o scianę szafa, wieszak odsunięty od ściany, i popodpierany od spodu, lodówka ma otwarte drzwi i jest wyciągnięta na środek korytarza, kufer leży przewrócony na bok, w kuchni na oknie i scianie przy nim ślady po rozbitych jajkach i pomidorach, w prawym dolnym rogu okna, ślady po jogurcie, w ścianie przy oknie ślad po nożu, drugiego śladu nie widze, ponieważ na tej scianie wisi gruby kilim. Kaktus leży z rozbitą donicą pod oknem na podłodze, a w wiadrze na śmieci pełno potłuczonych skorup, po talerzach i szklankach.[...]
Następnego dnia przychodzi do mnie kolega z żoną i idziemy ponownie do mieszkania jego ojca. Pierwsze problemy zaczynają sie przy próbie otwarcia drzwi wejściowych na klatkę schodową, są od wewnątrz czymś zastawione, udaje nam się w końcu na tyle je uchylić żeby stwierdzić, że przeszkodę stanowi rower, który dotychczas zawsze stał na dole, dodatkowo na klamce wisi laska, ta którą po ostatnim wyczynie, starszy pan wyniósł na strych, uznając, że może być niebezpieczna.
Na schodach leży wyciągnięty z pokrowca tropic od namiotu, i osobno rzucona sypialnia. Jak okazało się później, w tropic zawinięte było siedzisko od krzesła, nie brakuje tej sile jednak poczucia humoru. Kilka stopni wyżej leży sobie cerata ze stołu w kuchni, spoglądając w góre widzimy, że na poręczy schodów jest zawieszone wiadro, plastykowe o pojemności 5 litrów, następnie widzimy krzesło bez siedziska, wyciągnięte z korytarza mieszkania, dalej w lewo wisi rozłożony parasol, też wyciągnięty z mieszkania. Po wejściu na górę stwierdzamy, że wewnątrz parasola leży butelka po ludwiku (płyn do naczyń) przyniesiona z kuchni.
Dalej w lewo na poręczy wisi drugi rower, który stał na podeście klatki schodowej na górze. Drzwi od mieszkania otwarte na oścież, także drzwi od strychu, światła wszystkie pozapalane. Stary fotel stojący na podeście klatki schodowej na lewo od drzwi mieszkania, również jest przewrócony.[...]
Żona kolegi przekracza pierwsza próg mieszkania na górze i w tym momencie drzwi wejściowe zatrzaskują sie z hukiem, zamykając ją w mieszkaniu, kolega jest w tym czasie na strychu zmienia film w aparacie, ja jestem na dole. W następnej chwili nieco pobladła żona kolegi wychodzi na klatkę schodową, czekamy chwilę, jest spokój, na razie nic więcej się nie dzieje. Wchodzimy więc razem do mieszkania, tu staramy sie trzymać razem, kończymy dokumentowanie w kuchni. [...]
Ze smętnymi minami idziemy do kolegi, czeka na nas kolejny szok, podczas naszej nieobecności, starszy pan został w mieszkaniu kolegi uderzony szklanką z herbatą, która uniosła się w powietrze i po przeleceniu ok 2m trafiła go w rękę, tłukąc się, i przy okazji oblewając go. Następnie z kuchni przyleciał słoiczek z barszczem, (takie buliony) i również go dosięgnął, a w następnej chwili kapeć z przedpokoju, pokonując drogę ok 7 metrów, sunąc energicznie po podłodze wbił się pod tapczan i zatrzymał się na scianie, przy której stoi ten tapczan. [...]
Efekty pracy <radiestety i ekipy TVN> są zaskakujące, badanie całego mieszkania różdżką, nie wykazuje niczego, po prostu tej energii już nie ma. [...]
Dzięki pomocy Pani Niny Emerle z Zakopanego, córka kolegi jest obecnie w stanie, działać świadomie, tylko za pomocą woli. Zdarzają się czasami oddziaływania nieświadome, w czasie snu, ale są one coraz rzadsze. Na zdjęciu nr.1 efekty kinetyczne, jest zamieszczony przykład działania świadomego, jakie mialo miejsce.
Aby dowiedzieć się nowych informacji na temat poltergeista zajrzyjcie koniecznie na stronę pana Jakuba Wellera: www.zagadki.w.pl, gdzie znajduje się pełna relacja z opisanych zdarzeń oraz galeria zdjęć.
|